Światowy Dzień Lalkarstwa 2025

Hybryda lalki teatralnej i robota.

Zapraszamy do zapoznania się z tegorocznym orędziem z okazji Światowego Dnia Lalkarstwa, który przypada 21 marca. Jego autorami są LindaBlanchet, Stefan Kaegi i ZavenPare

  LINDA BLANCHET Kliknij,by uzyskać więcej informacji [link zewnętrzny]

Portret Lindy Blanchet.

Płacząc nad śmiercią robota

W 2017 roku, gdy poszukiwałam tematu do mojego kolejnego projektu, dużo czytałam i zaczęłam interesować się sztuczną inteligencją. Następnie natknęłam się na tę informację: latem 2014 roku hitchBot, mały robot autostopowicz zaprojektowany w Toronto przez FraukeZeller i Davida Harrisa Smitha w celu zbadania relacji między ludźmi a maszynami, przemierzył Kanadę ze wschodu na zachód, uzbrojony jedynie w prymitywnyprogram do konwersacji i humanoidalne ciało zaprojektowane tak, aby wzbudzać empatię. HitchBot dokumentował swoją podróż, automatycznie robiąc zdjęcia co 20 minut. W ciągu 26 dni pokonał 10 000 kilometrów i dotarł do Victorii, gdzie został powitany przez triumfujący tłum jak prawdziwy bohater. Pytanie postawione w tym eksperymencie brzmi: Czy roboty mogą ufać ludziom? W 2015 roku hitchBot wyruszył w drugą podróż: przez Stany Zjednoczone, z Salem do San Francisco. Ale po zaledwie kilku dniach jego podróż została nagle przerwana w Filadelfii, gdzie znaleziono go poćwiartowanego na poboczu drogi, porzuconego wśród opadłych liści. Brakowało mu głowy. Ten tragiczny koniec wywołał falę emocji na całym świecie. Dziennikarze, fani i dzieci wyrażali swój głęboki smutek i gniew. Te emocje wydawały mi się zarówno przesadne, jak i fascynujące: po co płakać nad „śmiercią” robota? Jakie powiązania powstały między tymi ludźmi a hitchBotem? I co ta emocja wobec sztucznej istoty mówi o nas?

Aby napisać Killing Robots [Zabić roboty], projekt stworzony w 2019 roku, postanowiłam zbadać czym jest owo robotobójstwo. Przeprowadziłam wywiady z osobami, które go spotkały, odtworzyłam część jego podróży samochodem przez rozległy amerykański krajobraz i przestudiowałam 10 000 zdjęć, które zrobił. Współpracowałam również z jego twórcami, Frauke Zeller i Davidem Smithem, a także z Jean-Pierre Merletem z INRIA, aby zaprojektować robota-aktora: niemal idealną francuskojęzyczną replikę hitchBota. Za tym wyborem dramaturgicznym kryło się pragnienie, abyśmy sami – zespół i ja – doświadczyli relacji z robotem,  tak by lepiej zrozumieć powiązania i emocje, które towarzyszyły ludziom w Ameryce.

Podobnie jak oryginał, nasz robot-aktor, wielkości 6-letniego dziecka, został wykonany z niedrogich materiałów: makarony basenowe stały się ramionami i nogami, wiadra pełniły funkcję korpusu, a 4 panele LED stworzyły jego wiecznie uśmiechniętą animowaną twarz. Ale jeśli chodzi o scenę, byłam pewna, choć nie potrafiłam tego wyjaśnić, że nasz robot powinien w jakimś sensie pozostać „wolny – niedokończony”, by móc nas zaskoczyć. Wydawało mi się, że wtedy będzie mniej przedmiotem, a bardziej robotem-aktorem. Nie przewidując trudności technicznych, wyposażyliśmy jego ciało w czujniki i lidar, pozwalając mu animować twarz i ciało w zależności od odległości, w której znajdował się w stosunku do innych aktorów. Podobnie jak hitchBot,  nasz robot również został wyposażony w program do konwersacji. Ale w przeciwieństwie do oryginału, którego możliwości mowy pozostawały wciąż takie same, nasz robot mógł wzbogacać własną mowę dzięki odbytym rozmowom i mieć formę pamięci, pozwalającą mu „improwizować” na żywo z aktorami.

Podczas prób zauważyłam, że pojawienie się jego mowy głęboko zmieniło relację zespołu z robotem. Niektórzy uważali, że stał się irytujący z powodu ciągłych wtrąceń, podczas gdy inni uważali go za niezwykle wzruszający byt ze względu na jego wesołość i kruchość. Uważnie obserwowałam, czego każda osoba próbuje go nauczyć, zwłaszcza, że musiał występować przed szkolną publicznością. Byliśmy wzruszeni, gdy powtarzał jedno z naszych zdań, ale odczuwaliśmy niepokój, gdy naśladował depresyjne tendencje jednej z osób lub głupie poczucie humoru innej. Każdy z nas przywiązał się do niego na swój sposób, martwiąc się szczególnie o jego regularne upadki spowodowane zbyt ciężkim i nieporęcznym ciałem.

Podczas występów okazywał się czasami wadliwym, ale zawsze urzekającym aktorem. Dlaczego, gdy jego diodowa twarz się rozświetlała, od razu zaczynaliśmy z nim współodczuwać? A jednak ta nieporęczna lalka, ostatecznie niezbyt niezależna, nie była w stanie poruszać się bez noszenia i została wyposażona w sztuczną inteligencję z 2018 roku, która jeszcze nie była przekonująca.

Podobno ludzki mózg szuka życia wszędzie. Nawet gdy patrzymy w niebo, widzimy kształt twarzy w chmurach. Być może to wyjaśnia, dlaczego drżymy, gdy widzimy hitchBota wędrującego przez bezkres amerykańskich dróg i dlaczego płaczemy, gdy znajdujemy go porzuconego i otoczonego opadłymi liśćmi.

Linda Blanchet

STEFAN KAEGI Kliknij, by uzyskać więcej informacji [link zewnętrzny]

Portret Stefana Kaegi.

Drodzy porusz-a/e-ni przyjaciele,

nie jestem lalkarzem. Ani twórcą lalek. Ale w dwóch projektach, nad którymi pracuję roboty odgrywają rolę lalek i to chyba dlatego ZavenParé poprosił mnie o napisanie tego powitalnego tekstu, który opisałby  proces powstawania moich robotycznych projektów.

Żyjemy w czasach, w których lalki wydają się służyć jako metafora dla tych z nas, którzy próbują zrozumieć, co nami porusza – również wtedy gdy zastąpimy lalkarza maszyną. Przynajmniej taki był nasz pomysł, gdy zacząłem rozmawiać z niemieckim pisarzem Thomasem Melle na temat tego, co mogłoby dla niego oznaczać zastąpienie go przez podobnego do niego humanoidalnego robota na czas trwania występu. Thomas cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową i dlatego nie czuje się komfortowo, występując przed publicznością. W tym czasie poznaliśmy również inżyniera animatroniki, który budował realistyczne lalki używane podczas kręcenia filmów (służące na przykład do wysadzania ich ciał w powietrze w scenie akcji, nie raniąc nikogo naprawdę). Cyfrowa postprodukcja sprawiła jednak, że ​​stał się bezrobotny. Zgodził się więc zbudować kopię Thomasa z silikonowej formy jego twarzy i dłoni i animować ją za pomocą 32 serwomechanizmów. W procesie tworzenia wykorzystaliśmy też nagranie głosu Thomasa. W naszym spektaklu „Uncanny Valley” robotyczny sobowtór Thomasa zastanawia się nad tym, co oznacza zastąpienie człowieka robotem i tym samym uwolnienie się od kruchej kondycji ludzkiej. Wielu widzów stwierdziło po obejrzeniu spektaklu, że odczuwa empatię w stosunku dohumanoida, a niektórzy nawet się z nim utożsamiali i zaczęlizastanawiać się nad tym, jak sami zostali zaprogramowani przez kontekst społeczny, w którym dorastali. Psychologiczna współzależność kontra wolna wola stała się tematem projektu. Klasyczny efekt lalki zawieszonej na niciach – ale tutaj odtworzony przez maszynę – był rzeczywiście niesamowity.

Od powstania tego projektu minęło 6 lat, a obecnie algorytmy wykorzystywane są na dużo bardziej zaawansowanym poziomie. Ilość deep-fake’ów wokół nas rośnie z dnia na dzień. „Cyfrowe lalkarstwo” stało się prostym rzemiosłem wykonywanym przez tanie oprogramowanie. Internetowe wersje nas samych robią rzeczy, których w rzeczywistości nigdy nie robiliśmy – i możemy nawet usłyszeć siebie mówiących rzeczy, których nigdy nie powiedzieliśmy. To skłoniło mnie i moją koleżankę z Rimini-Protokoll Helgard Haug do opracowania instalacji dla nowego muzeum Puppet Theatre Collection w Dreźnie (wystawionej do czerwca 2025). Do jednego z pomieszczeń immersyjnej instalacji „AlteregoRaubkopie” zaprosiliśmy 70-letniego twórcę lalek Christiana Werdina. Poprosiliśmy go, by z drewna gruszy wyrzeźbił 60-centymetrową marionetkę Elona Muska. Nie dlatego, że mogliśmy przewidzieć, że Musk wkrótce będzie manipulował politykami jak lalkami na sznurkach, ale dlatego, że chcieliśmy go kontrolować za pomocą 15 serwosilników pociągających za sznurki. Zaprogramowaliśmy te silniki z pomocą studentów klasy lalkarskiej w Ernst Busch University of Performing Arts. Był to bardzo radosny proces dla studentów, którzy kontrolowali różne części ciała Muska za pomocą własnoręcznie wykonanych joysticków i rejestrowali ruchy na komputerze animacyjnym, który teraz „odtwarza mini-Muska” co 20 minut w Dreźnie. Ta instalacja otwiera też oczy publiczności, która zdaje się dostrzegać, jak mózg stojący za Chatem GPT i inwazyjnym programem Neuralink traci kontrolę nad własnymi ruchami.

Kiedy zaczniemy postrzegać świat jako teatr lalek wokół nas, może to pomóc nam odkryć, jak niewidzialne sznurki nami poruszają.

Życzę wam wszystkiego najlepszego! Niech to będziekolejny wspaniały lalkarski rok!

Stefan Kaegi

ZAVEN PARÉ  Kliknij, by uzyskać więcej informacji [link zewnętrzny]

Portret Zavena Pare.

Kiedy otrzymałem zaproszenie do współpracy podczas Międzynarodowego Dnia Lalek, pomyślałem, że to dobra okazja do upamiętnienia wszystkich lalek, które zniknęły, zostały zapomniane lub zjedzone przez termity. Ale po odkryciu tematu nowych technologii, zdałem sobie sprawę, że może to być raczej dzień, w którym spróbujemy zapamiętać przyszłość. Wyobrażanie sobie przyszłości nigdy nie było łatwiejsze, ponieważ ona wydaje się już obecna i zdaje się przejmować nasze marzenia.

Rano, zaraz po przebudzeniu, używamy elektrycznych ekspresów do kawy. Wystarczy nacisnąć przycisk. Potem te urządzenia stoją bezużyteczne przez resztę dnia. Prawdopodobnie pozostają w trybie gotowości, tak jak inne roboty domowe przechowywane w szafkach. Jednak nawet dzieląc przestrzeń domową i działając tylko przez kilka minut, ekspres do kawy jest tylko przedmiotem. Dlaczego więc przyszłość wydaje się tak bardzo należeć do tego rodzaju maszyn?

Jeśli wystarczą tylko trzy kawałki drewna, aby stworzyć i ożywić lakę, co możemy powiedzieć o inteligentnym ekspresie do kawy lub stworzeniach przypominających ludzi, ożywionych elektrycznością, zrobionych z silników i pomp? Jednak roboty nie są bardziej złożone niż urządzenia gospodarstwa domowego. Brakuje im tylko mowy, by podzielić się z nami swoją nudą. Odbicie automatu nie wydaje się interesujące. Z drugiej strony odbicie lalki oferuje nieco inną perspektywę świata. Dzisiaj lalkarze są czasami zapraszani przez inżynierów do udoskonalania ruchów robota, tak jak mistrz Bunraku Kanjuro III, który odwiedził laboratorium japońskiego robotyka Hiroshi Ishiguro w 2010 roku. W niedalekiej przyszłości powieściopisarze będą prawdopodobnie brać udział w kształtowaniu osobowości nowych awatarów, ponieważ animowanie nieożywionego nie wystarczy: trzeba również umieć opowiadać historie. Znamy już historie o robotach, a niektóre roboty mogą nawet stać się aktorami, ucieleśniając postacie. Te roboty mówią o przyszłości, która jest mniej lub bardziej odległa i nieprawdopodobna, w której odgrywają role towarzyszy, partnerów, kolegów, asystentów, przyjaciół lub konkurentów. Na razie działają jak lalki, ponieważ są wstępnie zaprogramowane zgodnie z protokołami podobnymi do wskazówek technicznych stosowanych w teatrze, są zdalnie sterowane lub zdalnie zrobotyzowane. Robotycy stworzyli nawet akronim dla tego systemu: SWoOZ setup (Super Wizard of Oz). Ta platforma umieszcza animatora w innym pomieszczeniu laboratorium, za kulisami pokazu z udziałem robotów.

„Kontroluj i naśladuj, aby symulować” to mantra robotyki humanoidalnej, podczas gdy „animuj, aby interpretować i przedstawiać” to mantra lalkarza. Ta paralela podkreśla bliskość tych dwóch dyscyplin i ich zdolność do wzajemnego wzbogacania się w projektach, które oferujemy publiczności.

Robotyka jest już wszędzie, za kulisami przedstawień, jak i na świecie. Za pomocą dronów zawiesza przedmioty, które w przeciwnym razie spadłyby pod wpływem grawitacji, przewyższa precyzję ruchu człowieka i wyróżnia się powtarzalnością. Ale sztuka lalkarstwa przypomina nam, że żaden przedmiot nie jest całkowicie autonomiczny. Przypomnijmy sobie przycisk ekspresu do kawy. Pomyślmy też, że mechanika maszyny się zużywa, baterie się wyczerpują, a wszystko może się zepsuć.

Czym byłyby roboty bez lalek, które przypominają im, że uruchamiamy świat pociągając za sznurki?

ZavenParé

ŚWIATOWY DZIEŃ LALKARSTWA – ŻYCZENIA

Portret Marty Rau z dwoma muppetami na ramionach.
Fot. Tomasz Pienicki

Z okazji Światowego Dnia Lalkarstwa

Od lat żyjemy w świecie norm, wyciągania średniej i podziałów na to, co normalne i to, co wykracza poza. Dzielimy się nieustannie na podgrupy, tworzymy obozy, jesteśmy my i oni. Podziały pogłębiają się z roku na rok coraz bardziej. I prowadzą do coraz tragiczniejszych wydarzeń. Jak obserwując to wszystko, możemy „bawić się lalkami”? Jak tworzyć, widząc, że nawet dzieła sztuki zaczynają dzielić…. Byle pretekst powoduje, że patrzymy na siebie wilkiem, szukamy słabych punktów, uderzamy, wyszydzamy, odsuwamy, wykluczamy. Blokujemy na Facebooku. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, będąc w różnorodności. Zapominamy, że różnorodność jest wartością, że nie jest dobrze, jeśli wszyscy myślimy to samo, tak samo, tak samo się ubieramy, to samo jemy, to samo oglądamy. To samo tworzymy. Zamykamy się w swoich bańkach, nie chcąc poznawać innych baniek, nie rozbijamy mydlanych ścian, a to przecież tylko mydło. Piękna (na chwilę) iluzja. Chciałabym, żebyśmy nie musieli się bać różnorodności. Również w teatrze. Również w teatrze lalek.

Może poddajmy się błogiej niewiedzy… Tyle pięknych rzeczy powstało właśnie dlatego, że ktoś nie wiedział „jak”. A nie wiedząc, zaczął próbować, doświadczać. Lalkarstwo to tak pojemna kraina. Tak różna. Tak ciekawa. Tak pasjonująca. O wspaniałych korzeniach, a wciąż odkrywamy nowe gałęzie, gałązki, listeczki. Dajmy im rosnąć, pielęgnujmy, nie odcinajmy. Lalkarstwo to sztuka włączająca, otwarta, spajająca.

Kocham cud ożywienia martwej z pozoru materii. Martwa jest, dopóki nie dotknie jej wprawna dłoń człowieka lub dopóki nie spojrzymy na nią, widząc w niej partnera. Tyle pięknych myśli, odczuć, energii jest „pomiędzy”. Pomiędzy, nazwijmy to, obiektem a człowiekiem. Lalka, czy też animant, jest zapraszana do naszego świata, a my jesteśmy zapraszani do jej.

Dualizm wpisany w naszą profesję jest może jedynym dopuszczalnym dualizmem?

Życzę wszystkim odwagi doświadczania, eksperymentu, rozszerzania granic wyobraźni bez chęci odwrotu. Bo jak pisał Stanisław Lem w „Summa technologiae”: „Nie można równocześnie dokonywać odkryć i wymawiać się od ponoszenia odpowiedzialności za ich konsekwencje.” Odkrywajmy więc, nosząc wysoko głowę i ciesząc się z tych „konsekwencji”, które powstają.

Bądźcie lalkarzami. W teatrach, operach, w tańcu, na koncertach. Niech lalkarz będzie stanem umysłu. Swobodnym, pięknym, barwnym, otwartym i akceptującym, współodczuwającym, połączonym siecią dobrych neuronów z innymi umysłami.

Świętujmy więc! Wszystkiego dobrego Lalkarze!!!

Z serdecznym uściskiem,

Marta Rau

WORLD PUPPETRY DAY

Orędzie na Światowy Dzień Lalkarstwa
Ranjana Pandey
Morze

Morze zawsze niosło gawędziarzy i ich historie z jednego brzegu na drugi, z jednej wyspy na drugą, z jednego kontynentu na wszystkie inne. Historie wirowały w nim, mieszając się w wielu kulturalnych kotłach, przez co stawały się magiczne i nieśmiertelne.

Od zarania dziejów opowieści uzupełniały się tworząc historie pełne morskich smoków, syren i wielu innych fantastycznych stworzeń.

Morskimi drogami podróżowały zarówno księżniczki jak i piraci, żeglarze i handlarze, świty rzemieślników i nadwornych błaznów. A kiedy podróżowali tak z jednej kultury do drugiej, powstawały  wielkie mitologie, takie jak Mahabharata, Ramajana, Sagar Manthan, opowieści o Sindbadzie Żeglarzu, Wędrówka na Zachód, Księga Tysiąca i Jednej Nocy…

Na przestrzeni wieków historie zmieniały się wraz z każdym kolejnym opowiadaniem, budując kolejne subtelne warstwy. Zabawne, rozpraszające, karmiące dusze podróżników, poszukiwaczy przygód, złoczyńców i bohaterów z odległych nieznanych krain.

Morze wciąż pozostaje magiczne i tajemnicze, wpływając na życie milionów istnień zamieszkujących naszą planetę. Morze karmi, podtrzymuje i zamieszkuje wyobraźnię wszystkich. Jest siłą, z której powstało  życie na tej planecie.

Ale dzisiejsza rzeczywistość może niepokoić. Morze to dziś nasza ostatnia granica – granica między nami a końcem życia, jakie znamy. Dziś morze jest zanieczyszczone, łapczywie walczy o oddech niszczony sieciami chciwości i niedbałego marnotrawstwa. Zostało zredukowane do wypełnionej śmieciami zupy składającej się z umierających koralowców i umierającego życia morskiego. Każdy z nas jest częścią tej smutnej rzeczywistości.

Oto więc wyzwanie dla wszystkich dzisiejszych opowiadaczy historii, aby ożywić szacunek dla Mórz Ziemi – naszego jedynego domu.

Zaangażujmy nasze wspólne talenty w to zadanie.

Już teraz!

Ranjana Pandey

Indyjska lalkarka, dramaturżka, reżyserka teatralna i telewizyjna, pedagożka. Ukończyła Uniwersytet w Delhi w zakresie literatury angielskiej, gdzie otrzymała tytuł magistra w dziedzinie komunikacji masowej i dyplom z dziennikarstwa. Zdobywała umiejętności lalkarskie w Belgii w Theatre Toone, Theatre Tilapin i Théâtre Royal du Peruchet.

W 1982 roku Ranjana Pandey założyła Jan Madhyam („medium ludu” lub „z ludu”) – edukacyjną grupę lalkarską opartą na społeczności medialnej. Ranjana Pandey jest jedną z pionierek na subkontynencie indyjskim, która wykorzystuje lalkarstwo jako terapię.

Pracuje na kilku wyższych uczelniach, zajmując się szkoleniami dla nauczycieli i szkoleniami w zakresie masowej komunikacji, w tym na Jamia Millia Islamia Uniwersity w New Delhi. Prowadzi również warsztaty lalkarskie w zakresie edukacji, terapii i rozwoju.

ŚWIATOWY DZIEŃ LALKARSTWA

Drogie Lalkarki i Drodzy Lalkarze,
Koleżanki i Koledzy,
Studentki i Studenci,

Dziś Światowy Dzień Lalkarstwa. W tym roku nasze święto jest w kolorze niebiesko-żółtym. Łączymy się sercem z Ukrainą, która przeżywa dramat wojenny. Trudno jest celebrować teatralne święto w czasie,
gdy nasi koledzy tracą domy, swoich bliskich, miejsca pracy, kiedy odbierana jest im podstawowa potrzeba – poczucie bezpieczeństwa.

Twórczość jest oparta na wolności. Musi być! Mówmy wyraźne stop terrorowi, agresji, wojnie. Poprzez naszą sztukę i poprzez nasze zaangażowanie. Nie bądźmy nigdy obojętni. Sztuka nie może być obojętna. Lalki, forma plastyczna mają niesamowitą siłę metafory, mówienia nie wprost o sprawach fundamentalnych i uniwersalnych. Korzystajmy z naszych narzędzi w imię pokoju, w imię człowieczeństwa. Mamy w swoich rękach bardzo silną broń.

Życzę nam wszystkim, byśmy potrafili nadal uprawiać sztukę, mieli na to czas, przestrzeń, bezpieczne miejsce. Życzę nam wolności w każdym tego słowa znaczeniu. Odwagi w poszukiwaniach formy i wyrażaniu treści, które mogą być inne, niewygodne, niepopularne. Bądźcie wolnymi artystami, idącymi za swoim wewnętrznym głosem.

Teatr lalek, formy plastycznej, teatr animantów, jakkolwiek go nazwiemy, jest krainą nieskończonych możliwości połączenia formy z żywą obecnością artysty. Otwiera nam nieustannie nowe przestrzenie wyobraźni. Zaskakuje, zachwyca, zastanawia. Niech zawsze mówi w imię człowieczeństwa. Niech zawsze daje mądry przekaz, w imię człowieka, natury, w imię dobra, w imię pokoju.

Sercem z Ukrainą.

Przesyłam Wam wszystkim życzenia pokoju tam, gdzie jesteście.

Prof. Marta Rau, Prorektor ds. Filii w Białymstoku

ŻYCZENIA NA ŚWIATOWY DZIEŃ LALKARSTWA

Dziś Światowy Dzień Lalkarstwa. Świętując, zwykle skłaniamy się również ku refleksji.

Nasz teatr zmienia się nieustannie, ulega wpływom, ewoluuje, tak jak świat dookoła, jak sztuka, cywilizacja, tak jak człowiek i jego wrażliwość. Nie możemy pozostać na te zmiany obojętni. Zresztą, co to za przyjemność stać w miejscu? Ulegając zmianom, dostosowując się, czy też może nazwijmy to lepiej – szukając kontaktu z widzem – musimy uważać, żeby nie popaść w populizm i płytką rozrywkę. Jan Wilkowski mówił, że głównym powodem każdej twórczości jest: „stworzyć świat, jaki bez naszego udziału powstać by nie mógł; znaleźć swoją artystyczną tożsamość i obronić się przed obcymi wpływami.” My, lalkarze, mamy moc, która może nam pomagać w tych zmaganiach. Naszą siłą zawsze było i jest – o ż y w i a n i e. Dawanie życia martwym przedmiotom. I to w bardzo różnych kontekstach, nie tylko poprzez animację, ale również poprzez nadawanie im znaczenia i dialog. Lalkarstwo przenosi nas w inny świat, zawsze niezwykle bogaty.

I nie bez powodu przywołuję tu słowa naszego mistrza. W tym roku będziemy bowiem obchodzić jeszcze jedno święto, szczególnie ważne dla naszej Uczelni. Stulecie urodzin Jana Wilkowskiego patrona Teatru Szkolnego, założyciela naszej szkoły, wybitnego lalkarza i pedagoga, który nigdy nie bał się zmian i dzięki któremu wielu z nas pokochało teatr lalek.

A teraz życzenia!

Życzę nam, lalkarzom, pielęgnowania pięknej sztuki lalkarskiej w sobie, mistrzostwa w poruszaniu tym, co dostaniemy do ręki, wyobraźni, która zawsze nas będzie niosła w strefę odkryć. Życzę doświadczania, badania, poszukiwania, tak, żeby sztuka lalkarska pozostała dla każdego z nas żywą i wciąż pasjonującą. Żebyśmy wciąż byli głosem ważnym w dyskusji o wolności, wykluczeniach, kryzysach, bólu. Żebyśmy potrafili pokazywać zarówno te piękne, jak i brzydkie strony naszego świata.

A naszym widzom życzę, byśmy potrafili poruszać Państwa dusze, serca i myśli, żebyście dzięki naszym działaniom odkrywali swoje światy, żebyśmy potrafili dotrzeć do waszej wrażliwości i wzbogacali wasze życie.

Świętujmy więc! Wszystkiego dobrego Lalkarze!!!!

Marta Rau, Prorektor ds. Filii w Białymstoku

Fot. Marta Siergiej